Czy życie w poprawczaku aby na pewno resocjalizuje?
Nie będę owijać w bawełnę...
Mój brat jest w poprawczaku i stąd wiem co tam się dzieje.
Poprawczak rządzi się własnymi prawami...
Jeśli jedna osoba ucieknie to wszyscy mają karę od momentu ucieczki.
Nikt nie opuszcza zakładu sam.
Kieszonkowe dostają tylko w teorii (patrz punkt wyżej)
Mogą zapalić 7 razy dziennie a papierosy są kupowane z kieszonkowego, którego na nic innego nie można właściwie wydać.
Nikt się z nikim nie pierniczy.
Szkoła obowiązuje od poniedziałku do soboty, od września do lipca. W to wchodzą tzw praktyki, które tylko się tak nazywają, gdyż w ich czasie chłopcy normalnie pracują np na stolarni.
Po każdym widzeniu czy przepustce odbywa się rewizja, podczas której trzeba rozebrać się do majtek.
Odwiedziny są tylko w niedzielę.
Tych zasad jest wiele a jeszcze więcej jest niepisanych.
Poprawczak powinien resocjalizować, to fakt nie podlegający dyskusji.
Resocjalizacja to przecież przywracanie do życia społecznego.
Jak zatem ma się to do sytuacji, w której chłopak X po spędzeniu kilku lat w poprawczaku, wychodzi i boi się wejść do sklepu?
Jak ma się to do tego że Ci chłopcy niektórzy po 20-stce nie znają wartości pieniądza?
Nie wiedza czy 3 zł za mleko to dużo...
Jak tu się później dziwić że po opuszczeniu placówki nie wiedzą co z sobą zrobić?
Dostają mieszkanie, idą do szkoły, dostają pracę... Jedzą zupki z paczki, pieniędzy brakuje im zbyt szybko, bo nie umieją rozgospodarować 500zł jakie oferuje im opieka społeczna o iler oczywiście podejmą naukę.
O załatwieniu urzędowych spraw w ogóle nie ma mowy.
Ja nie mówię że są to biedne osoby, nad którymi trzeba się użalać... Nie...
Odpowiadają za własne młodzieńcze czyny...
Przydałby się tu po prostu jakiś projekt usamodzielnienia podczas pobytu w placówce, tak jak dzieje się to w domach dziecka, wychowankowie sami robią zakupy, przygotowują śniadania, kolacje...
Pewna sytuacja zapadła mi w pamięci, gdyż osobiście zainterweniowałam gdy wysłano mojego brata na przepustkę z Raciborza do Świnoujścia jedynie z biletem w kieszeni.
Nie dostał kanapek, picia, pieniędzy... Nie dostał nic...
Gdzie lądują te pieniądze...
Można tylko się domyślać..
5 komentarzy:
Cóż, to prawda, że często poprawczak wypuszcza jeszcze większe kanalie niż do niego przyszły. Ale jak to mówią człowiek to człowiek i bez względu na wszystko trzeba mu zapewnić godziwe warunki do życia. Dlatego faktycznie nie rozumiem, jak mogli nie zadbać o prowiant dla Twojego brata... Z drugiej jednak strony mógłby wtedy zabrać się gdzieś indziej, bowiem taka opcja zawsze istnieje.
A co do mojego biegania to przyznam Ci, że ciągle ktoś coś chce, z kimś trzeba się spotkać itd.
Jaką wątpliwość?
Wiem, wiem... Nie nie aż tak strasznie nie wzoruje tego na mnie i niej. Wręcz przeciwnie. My sie z moją ex poznałyśmy przez neta. Nasze fikcyjne postacie (mój facet Matt, jej laska - Ness) miały ognisty romans, mnóstwo heteryckiego seksu itd. I nagle zrodziło się we mnie pragnienie by to sprawdzić i zaczęłyśmy pisać na płaszczyźnie nas jako dziewczyn. A potem... Okazało się że coś do siebie czujemy.
Ps. A co do Forbidden - na maila. Znasz.
Zdążyłam sie zorientować po naszych mailach. Do czasu aż wyznałaś mi, że wychodzisz za mąż w życiu bym tego nie pomyślała. Nie myśleliście o tym, by raz spróbować seksu grupowego? Są dziewczyny, które z chęcią 'zabawią się' z parą. To tylko taka po prostu propozycja.
A poza tym... Tak Forbidden się nie odzywa, ale po opisie na gg widać, że jest wszystko w porządku.
Mój e-mail tak na zaś to: matio14@buziaczek.pl
Mówię tylko, że takie są możliwości. Cóż... Tak na marginesie zapytam, czy oglądałaś kiedyś "Zieloną Milę"?
Prześlij komentarz