wtorek, 3 sierpnia 2010

...rozdzielanie rodzeństw...

Jak mnie to denerwuje...
"ROBIMY WSZYSTKO ABY NIE ROZDZIELAĆ RODZEŃSTW"
GÓWNO PRAWDA...
w RZECZYWISTOŚCI JEST TAK, ŻE NIKT NIKOGO NIE PYTA CZY MU TO PASUJE, CZY TAK CHCE, A MOŻE INACZEJ...
CHŁOPAK JEST JUŻ 3 LATA W RODZINIE ADOPCYJNEJ... DZIŚ MA 11 LAT. NIE WIE NIC O RODZEŃSTWIE, CO SIĘ Z NIMI DZIEJE... ONI TEŻ NIC NIE WIEDZA... DLACZEGO?
BO CHŁOPAK JEST W ADOPCJI A NIE W RODZINIE ZASTĘPCZEJ, CO STANOWI OGROMNĄ RÓŻNICĘ, KTÓRA POLEGA NA TYM, ŻE cI LUDZIE, KTÓRZY UWAŻAJĄ SIĘ ZA DOBRYCH RODZICÓW POSTANOWILI ŻE NIE POZWOLĄ NA KONTAKTY Z RODZEŃSTWEM...
Oni nazywają się dobrymi rodzicami?
3 lata bez znaku żcie z żadnej strony...
Nie wiedzą gdzie mieszka, jaka jest ta rodzina, czy jest mu tam dobrze... Nic...
Nikt z tym nic nie robi... O takich rzeczach słyszy się przecież tylko w tv...
Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy, co dzieje się tuż obok nas.. Za naszą ścianą, gdy my śpimy spokojnie...

1 komentarz:

Matio pisze...

To prawda, sama znam podobny przypadek, bowiem przybrane rodzeństwo mojej przyjaciółki jest rozdzielone. Jedna siostra w poprawczaku, a dwoje w różnych domach dziecka. Eh.
Chociaż często jest to po porostu wina rodziców.