Jestem osobą wygadaną, szczerą i poprostu zawsze mówię co myślę...
Niestety, są tacy, którzy zamiast powiedzieć w prost o co chodzi, co do Ciebie mają idą i mówią znajomym, co goesza jesli się pokłócicie powiedzą inną wersję, taką, która jest na ich korzyść...
No i dowiadujesz się o tym i chcesz wyjaśnić ale niieee.... Tak ludziom opowiadali swoją wersję ze masz wrażenie że sami już w to wierzą...
Mówię to bo właśnie miala taką sytuację... Długo by tu opowiadać... Głównie chodzi o to że kiedyś się pokłóciliśmy bo ja nie cierpię towarzystwa pijanych ludzi, potem się pogodziliśmy sprawa została nie wyjaśniona... Co bardzo mi niee odpowiada ło bo wiedziałam że jak się nie wyjaśni pewnych rzeczy to one wrócą...
Miałam rację... Na imprezie wszedł taki temat i coś tam powiedziała jak to ja bo mam jęzor jak nie wiem...
Taka jestem, ale czasem lepiej się zamknąć...
Kłótnia była z kuzynem mojego narzeczonego, dlatego mogłam się nie odywać... Oni od dziecka się lubią, teraz nie gadają bo ja musiałam coś powiedzieć... Miałam rację ale ważniejszy jest dla mnie Krzysiek... Nie powie mi tego ale mu przykro...
Teraz co... Kuzyn wielce obrażony bo prawda boli i okazuje się że postanowił mnie ukarać nie przychodząc na nasz ślub, za 2 tygodnie...
Oczywiścnie nei dowiedziałabym się o tym, gdybyśmy sami nie zadzwonili zapytać...
Nie rozumiem tego, dlaczego tak sobie wzajemnie ludzie utrudniają...
Chciałam się umówić i wszystko wyjasnić ale on nie chciał no to przecież nie będe się prosiła i przepraszała...
Po prostu czasem lepiej się zamknąć i nie mówić tego co się myśli, choć dla mnie jest to nie lada wyzwanie....
Jeśli postanowił nie przyj ść to świadczy tylko o nim... Ważniejsze sa kłótnie własna duma niż kuzyn, z którym kumpluje się od piaskownicy...
Jestem wściekła....
6 komentarzy:
Czy to, co powiedziałąś na tej imprezie było wymierzone bezpośrednio w niego? Jeżeli tak, to... hmm, nie mam niestety pod ręką książki "Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi", z której pochodzi ten przykład, nie pamiętam w związku z tym kogo konkretnie dotyczył, w każdym razie pewien przestępca, który zupełnie bez powodu potrafił zabić policjanta i miał na sumieniu o wiele więcej, uważał się za osobę "dobrego serca". Po co o tym piszę? Otóż skoro taki człowiek myślał o sobie tak dobrze, to co myślą o sobie wszyscy inni ludzie? Widzisz, krytykowanie ludzi, zwłaszcza w większym gronie, praktycznie nigdy nie prowadzi do niczego dobrego. Zresztą sama się o tym przekonałaś. Co Ci z tego, że masz rację? Krytyka najczęściej powoduje, że osoba, której dotyczy czuje się urażona i prowadzi do właśnie takich sytuacji. Nie mówię, że to jest dobre, po prostu tak jest. Nie namawiam też do nie mówienia ludziom co do nich mamy, warto jednak nauczyć się robić to tak, aby osoba, do której mówisz poczuła chęć zmiany, a nie odebrałą to jako sygnał "Jesteś zły, głupi..." itd itp.
Niee, nie była wymierzona w niego bo go tam nie było... Poprostu powiedziałam co s co ktoś usłyszał odebrał to jako komentarz do naszej kłótni, która została powiedzmy uśpiona i oczywiście mu przekazano... Nawet nie wiem kto i co dokładnie mu powiedzcoś normalnego w odniesiemu do tego o czym rozmawialiśmy...
Nigdy bym nikogo publicznie nie krytykowała...iał bo ja nic takiego nie mówiłam...
Powiedziałam
W takim razie to jakaś kompletna paranoja i w zasadzie nie bardzo wiem jak to skomentować
jest paranoja i to straszna... Usłyszał cos od kogoś i śmiertelnie się obraził nawet nie wiemy o co tak naprawdę bo nie wiadomo co mu nagadali...
Brak słów...
Witam koleżankę.
Widzę, że sytuacja nie wygląda za ciekawie. Eh. Wiesz dlaczego ludzie nie potrafią się dogadać i pogodzić? Bo nie chcą i nie potrafią ze sobą rozmawiać. Nie korz się przed kuzynem Krzyśka. Nie warto. Chciałaś dobrze - on się uniósł dumą - jego strata. Jak to już nie raz mówiłam 'Czas wszystko weryfikuje'. Jeśli zależy mu na relacjach z rodziną to w końcu sam zagada z Twoim facetem. Poczekaj, a zobaczysz. Daj mu czas.
I spokojnie. Wszystko będzie dobrze. A i jeszcze raz - najlepszego :)))
Pozdrawiam!:)
Mówienie tego, co się myśli nie jest wadą, a zaletą.. Więc nie zmieniaj tego w sobie.. Może mu po prostu wstyd? Nie wiem, ale się nie denerwuj. Za dwa tygodnie ślub? grtuluję i życzę szczęscia!
Prześlij komentarz