Mieszkanie z teściami to... Najprościej rzecz biorąc, po prostu nie najlepszy pomysł...
Choćby nie wiem jak byli fajni, sympatyczni i nie wiadomo jacy jeszcze...
Niestety wiem co mówię...
Mieszkam z teściami, od pół roku i gdyby nie to że musimy wytrzymać z sobą jeszcze góra miesiąc to nie wiem jakby się to skończyło...
Sytuacja w domu rodziców (teściów) jest o tyle niefajna że pewnego dnia po prostu zaczynacie się wzajemnie irytować...
Odkąd tu mieszkam nie wolno mi robić praktycznie nic... Jakbym była w wiecznej ciąży...
Nie mogę posprzątać poza pokojem własnym oczywiście, w łazience tez nic nie zrobię poza spłukaniem po sobie wanny, o gotowaniu to już w ogóle można zapomnieć...
Niestety jakby na to nie patrzeć nie jestem u siebie...
Odezwać się nie odezwę, choć normalnie pewnie bym to zrobiła, jednak w tej sytuacji...
Nie chcę się kłócić przede wszystkim ze względy na męża... Poza tym lepiej wytrzymać jeszcze miesiąc i wyprowadzić się w zgodzie z uśmiechem i odwiedzać się raz na jakiś czas...
Na początku wszystko0 jest ok, bynajmniej tak się wydaje...
Ja się krępowałam, w kuchni byłam tylko wtedy kiedy musiałam...
No ale przecież pół roku to kupa czasu na oswojenie się...
Dziś nawet o tym nie myślę...
A teściowa się irytuje, choć oczywiście mi tego nie powie...
Syn jej się ożenił, teraz już nie mamusia... Rozumiem...
Teściu chce wszystko wiedzieć...
Sama chodzę poirytowana...
Chciałabym czasem zasnąć i obudzić się za miesiąc:)
Nie jest łatwo ale chyba jeszcze z sobą wytrzymamy:)
Napewno...:)
2 komentarze:
Oj Aleksandra... Ja mieszkałam dwa lata z teściową alkoholiczką z Alzhaimerem. Na koniec zostawiłam ją, jej syna, zabrałam dzieci i wynajęłam mieszkanie
Ja nie mówię że nikt nie ma gorzej bo zdaję sobie sprawę że w moim przypadku to po prostu irytacja...
Co też może być męczące ale wiem że tak naprawdę nie ma co narzekać:)
Na szczęście mój mąż nie musi swoich teściów znosić:)
Ponarzekać zaawsze mozna:):)
Prześlij komentarz