niedziela, 27 czerwca 2010

Kłótnie, zgody:)

Nikt z nas nie lubi konfliktów... Wiadomo...
Jednak bez nich wcale nie byłoby tak fajnie...
Gdybyśmy w każdej kwestii byli zgodni, zawsze w dobrym nastroju, zawsze uśmiechnięci, świat byłby strasznie nudny...
Najbardziej tyczy się to związków że tak powiem długodystansowych:)
Wyobraźcie sobie że nigdy się nie kłócicie, jesteście IDEALNĄ parą... Ja nawet sobie tego nie wyobrażam...
Czasem kłótnie są zdrowe... Oczywiście wszystko w granicy rozsądku, bo jeśli tylko się kłócicie to coś jest nie tak w drugą stronę...
Przecież tak naprawdę kłócimy się by się pogodzić a wiadomo że godzenie się jest fajne a nawet najlepsze:)
Oby po każdej kłótni nadchodziła chwila pogodzenia się...:)

5 komentarzy:

Witostr pisze...

To zależy jak rozumiemy kłótnię. Ja takich klasycznych w moim pojmowaniu nie lubię, zresztą bardzo często kiedy czuję falę emocji wyłączam się na kilka minut, uspokajam i dopiero wtedy wracam do tematu. Gorzej, jeśli mam do czynienia z osobą, której takie zachowanie nie odpowiada, tak, jak to było w moim ostatnim związku. Wtedy moja próba zrobienia z konfliktu normalnej rozmowy kończy się kolejnym konfliktem. Jeśli natomiast pojęcie kłótni ograniczymy do wymiany racji, argumentów, bez wszelkich dodatków typu oskarżenia, które bardzo często padają w nerwach, to jestem jak najbardziej za

Alex pisze...

Zwykłe sprzeczki... typu,
Nie opuszczona deska w toalecie, są jaknajbardziej potrzebne...
Nie mówię tu o prawdziwych konfliktach kończących się czasem bardzo źle...
Czasem trzymamy w sobie drobne PRZEWINIENIA partnera, które nas irytuj jednak pewnego dnia gdy deska znów nie jest opuszczona wpadamy w szał... Dlatego myślę że lepiej częściej a nieszkodliwie niż zbierać i... Wiadomo... Kończy się cichymi dniami...

Witostr pisze...

Pewnie, że tak. I tutaj pojawia mi się w głowie temat pt. "Powinieneś/powinnaś się domyślić". Mam wrażenie, że zjawisko częściej dotyczy kobiet, choć to chyba nie reguła. W każdym razie wszelkie pretensje na bazie tego, że druga strona się czegoś nie domyśliła są moim zdaniem bez sensu, a zdarza się to dość często i powoduje niepotrzebne konflikty. Dlatego w 100% zgadzam się, że lepiej tak, jak napisałaś wyżej, niż kończyć megakłótnią

forbidden. pisze...

Zgadzam się z Tobą. Takie małe sprzeczki są nawet potrzebne, jednak tak jak napisałaś, wszystko w granicach rozsądku. "Godzenie" zawsze jest bardzo miłe. I sprawia, że to co już jest stworzone umacnia się :)

www.forbiddenliebe.blog.onet.pl

Matio pisze...

Hmm... Powiem Ci tak. Znajomy ksiądz odmówił kiedyś udzielenia ślubu jednej parze. Dlaczego? Ponieważ po zadaniu pytania "Czy kiedykolwiek się kłóciliście?" Było bulwersujące "Nie, no jak ksiądz może tak myśleć!". Po czym on dodał, że w takim razie pokłóćcie się i wróćcie. Dlaczego? Ponieważ często w takich związkach po ślubie jest nieprzyjemne otrzeźwienie i w takich chwilach rozwód to jedyne wyjście. Dlaczego jedyne? Ponieważ mentalność ludzi jest jedna - nie walczymy, poddajmy się, co się będziemy ze sobą męczyć i rozmawiać.

A i zawsze gdy na nk (fikcyjnym) moje i innych postacie się kłócą ze sobą, to często autorki mi odpowiadają "Mati - po dobrej kłótni jest dobry seks"

;)